Duszpasterstwo Powołań Honoratki

Jak nie zostać całe życie smutnym?

Dlaczego jedni są radośni i cieszą się nawet drobnostkami? Dlaczego niektórzy ciągle narzekają i szukają czegokolwiek innego, niż to, co robią? Pewnie nie ma prostej odpowiedzi.

Jednak często ludzie są smutni smutkiem wewnętrznym, tak głębokim, że trudno go usunąć. Taki smutek pochodzi z najgłębiej ukrytej przestrzeni ludzkiego serca, gdzie nie „ktoś” nie odpowiedział wcale lub odpowiedział źle na propozycje Boga.

Mk 10, 17-22. Gdy Jezus wybierał się w drogę, przybiegł pewien człowiek i upadłszy przed Nim na kolana, pytał Go: «Nauczycielu dobry, co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». On Mu rzekł: «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości». Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego i rzekł mu: «Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!» Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości.

Jezus jest w drodze…wędruje z człowiekiem. Wędrówka jest obrazem ludzkiego życia. Spotyka się z człowiekiem w sposób dynamiczny, jakby wyprzedzał człowieka. Ten człowiek, który Go spotyka także jest w drodze: „przybiegł”. To także bardzo dynamiczny obraz, obraz człowieka, który szuka aż tak, że biegnie. Musiało mu bardzo zależeć. Człowiek tan nie ma imienia…jest nim każdy z nas. Oczywiście w tym człowieku odnajdzie się każdy, który bardzo energicznie szuka…aż biegnie po to, by spotkać…Jezusa.

„Pewien człowiek, upadłszy przed Nim na kolana…” Upadek i to na kolana! Jak bardzo mały staje się wobec Jezusa, który stoi. To właśnie pozycja „mniejszego”, tego, który jest świadom, że Osoba, z którą się spotyka przewyższa go i przerasta. Czasem to Pan powala człowieka, tak jak stało się to z Szałem u wrót Damaszku, jak ze św. Franciszkiem, który rozchorował się w Spoleto, jak z bł. Honoratem, który niewinne trafił do więzienia w Cytadeli… Być małym, słabym, świadomym wielkości Boga – oto początek drogi. Tylko czy jestem „mały”? Czy człowiek z przypowieści jest „mały”?

„Nauczycielu dobry…” Świadomość tego, że Bóg jest DOBRY!!! Przychodzę do Niego, upadam, wyznaję, że jest większy ode mnie, a ja od Niego jestem zależny. Wyznaje to, bo jestem pewien, że ON JEST DOBRY! Czy ten człowiek tego doświadczył, czy może nauczyli go inni? Czy jest przekonany o tym, co mówi, czy tez powtarza wyuczone formuły? Zobaczmy, przekonajmy się!

„Co mam czynić, aby osiągnąć życie wieczne?» Jezus mu rzekł: «Czemu nazywasz Mnie dobrym? Nikt nie jest dobry, tylko sam Bóg. Znasz przykazania: Nie zabijaj, nie cudzołóż, nie kradnij, nie zeznawaj fałszywie, nie oszukuj, czcij swego ojca i matkę». «Nauczycielu, wszystkiego tego przestrzegałem od mojej młodości»”. Słowa tego człowieka świadczą, że jest kimś wyjątkowym. Któż z nas może powiedzieć sobie, że przestrzega 10 Przykazań od młodości i cały czas i w każdym momencie? Przesadziłam? Doprawdy, az mo się chce krzyknąć, jaki to wspaniały człowiek?

„Wtedy Jezus spojrzał z miłością na niego...” Dlaczego? Dlaczego Jezus spojrzał na tego człowieka z miłości? Czy podoba Mu się jego doskonałość wypełnianiu prawa? A może zapał i energia??? NIE – Jezus dostrzegł, że ten człowiek wezwany jest do „WIĘKSZEGO DOBRA”. Dlaczego? Gdyż zaraz padają słowa, które świadczą o wysokiej poprzeczce. Jeśli Jezus je wypowiada, to dlatego, że dostrzegł, iż ten właśnie człowiek jest w stanie wypełnić wezwanie: „«Jednego ci brakuje. Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!»” TY możesz to uczynić! TY jesteś do tego wezwany!

„Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”. Wielkie bogactwo? Może i są tacy ludzie, ale ja? Tak, TO TY!

Myślisz, że nie jesteś bogata?
Czyż nie jesteś bogata w plany i marzenia, co do własnej przyszłości?
Czyż nie jesteś bogata w rodzinę, przyjaciół, znajomych?
Czyż nie jesteś bogata w osiągnięcia sportowe, muzyczne, szkolne, naukowe?
Czyż nie jesteś bogata w ambicje? Czyż nie jesteś bogata w swoje wspomnienia i przyzwyczajenia?
Czyż nie jesteś bogata w siebie?
……………………………………………………..?
Jesteś bardzo bogata! Czy to źle? Czy złe są te rzeczy, które posiadasz? NIE! Jeśli jednak Pan patrzy na Ciebie i mówi Ci: „Rozdaj wszystko, co masz i chodź za mną! „ – to oznacza, że wzywa Cię do czegoś większego, czegoś ponad to, co standardowe, czegoś…co da Ci radość, szczęście, pokój…

„Lecz on spochmurniał na te słowa i odszedł zasmucony, miał bowiem wiele posiadłości”. Smutek dopadł serce tego człowieka. Smutek czający się jak cień, gdzieś za każdym śmiechem, gestem, słowem, ruchem… Dlaczego?
A może nie był mały… nie wierzył, że Pan przerasta go i przewyższa, ze da mu bezpieczeństwo i szczęście? Może wolał ufać temu, co sam trzyma w garści, swoim „posiadłościom”!
A może nie był przekonany, że Bóg jest dobry…nie wierzył, że dobra jest propozycja, skoro przedstawia ten, który jeden na świecie jest Dobry? Może myślał, że lepsze jest to, co posiada, że lepszy „wróbel w garści…”

Strach przed zaufaniem Panu, brak wiary w Jego dobroć niszczy człowieka. Sprawia, że nie dostrzega spojrzenia pełnego miłości, którym zostaje objęty w Sercu Boga. Nie pozwala dostrzec znaków Bożej obecności w swym życiu, wybiera namiastki, produkty zastępcze miłości i…pozostaje całe życie smutny!

A Ty, czy wiesz, jak nie zostać smutnym całe życie?